Od przybytku głowa nie boli, czyli starzy narozrabiali
Wakacje 2020 miały być niezapomniane. Cały rok odkładaliśmy pieniądze na przygodę życia- wypad kamperem. Koronawirus trochę nam pomógł w realizacji planów, bo pewnie ostatecznie i tak wylądowalibyśmy w Neapolu. A tak, zmuszeni inaczej zorganizować sobie czas wolny, rzuciliśmy hasło "pożyczamy wóz, jedziemy gdzie nas oczy poniosą, byle nie za daleko, bo wisi nad nami widmo zamknięcia granic".
Tym oto sposobem, 3. sierpnia ruszyliśmy przed siebie domem na kółkach. Cel: Słowacja (pierwszy dostępny kemping)- Triest- Poreč.
Dom na kółkach ma to do siebie, że w przeciwieństwie do pokoi hotelowych z Neapolu, ma osobną sypialnię dla rodziców 😉 Nie wdając się więc za bardzo w szczegóły, powiem tyle, że korzystaliśmy z uroków wolnego czasu, gorących wieczorów i drzwi oddzielających naszą alkowę od części mieszkalnej.
Po przeszło tygodniu i znudzeniu się miejscem w którym byliśmy, podjęliśmy decyzję o ruszeniu w stronę PL, z jednoczesnym zatrzymaniem się nad Balatonem.
I tu zaczyna sie opowieść, albowiem powinna byłam się domyślić, że mętne wody węgierskiego jeziora na co dzień raczej nie pachną olejkami eterycznymi. Już wówczas mogłam wyciągnąć wnioski skąd ta zmiana wrażliwości zapachowej. Zamiast tego, słuchałam żartów męża o tym, że to pewnie pierwsze objawy koronawirusa, bo wówczas następują zaburzenia węchu 😉
Z mniejszymi i większymi przygodami wróciliśmy do domu. Lada moment powinnam robić test, jak co miesiąc od prawie roku i z niecierpliwością wyczekiwać drugiej kreski..... Tym razem nie miałam ochoty. Nie chciałam psuć sobie miłego, pourlopowego nastroju kolejnym rozczarowaniem. W końcu ciekawość wzięła górę.
JEST!
Odrazu SMS do męża. Nie odpowiada. Nie oddzwania. Gdyby nie to, że to mąż, pomyslślałabym pewnie, że wykorzystał i porzucił 😆 Domyśliłam się odrazu, że to powściągliwość powodowana dwoma wcześniejszymi niepowodzeniami. Radość przyszła następnego dnia, gdy druga krecha była już wyraźniejsza, a wynik BetaHCG określał się w pięknej trzycyfrowej wartości. 4tydz.2 dzień. Początek piątego tygodnia. Od tej pory trwamy w niecierpliwości czy tym razem się uda.
Lekarz 2 dni później,na USG nie znajduje pęcherzyka. W innych okolicznościach pewnie bym drżała że strachu i wypłakiwała oczy, ale to, że podczas tego badania nie był w stanie uwidocznić też pewnego parzystego narządu odpowiedzialnego za początek tej przygody, dało mi do myślenia, że to nie z ciążą coś jest nie tak, a z jego sprzętem.
Kolejny dzień, kolejne badanie (bo przecież baba w ciąży jest niecierpliwa z natury) i mamy pęcherzyk. Karta ciąży. Czyli to się dzieje naprawdę. Termin: 02.05.2021. Ponieważ będzie to trzecia cesarka, będę się starała o wcześniejszy termin. Już nawet mam pewną datę na myśli 😉
No to jestem oficjalnie w ciąży.
Reakcje najbliższych (te ciekawsze):
- "No, rzutem na taśmę wam się udało, nie? To ostatni gwizdek w tym wieku"- Nie, no jasne. Przecież za chwilę idę na emeryturę i powinnam już bawić wnuki. Problem w tym, że do wnuków jeszcze kilka lat. I think so 😉
- "W tym wieku i z twoją padaczką? Szacun"- Musiałam się upewnić czy to drwina, czy troska. Okazało się, że to drugie 😂
- "No ok, ok, tyle, że teraz nie mam czasu gadać, bo gram w Simsy"- Biedne dziecko. Albo wypiera, albo z radości niedowierza 😂
- "Że też na starość wam się chciało?"- Hmmm. Skoro ja mając trójkę z przodu jestem stara, to osoba która to wypowiedziała, powinna już żyć w drugim wcieleniu. Jako żmija np 😉
- No i nasze ulubione. Powtarzane przez teściową za każdym razem gdy ktoś z rodziny zachodzi w kolejną ciążę: "Od przybytku głowa nie boli!" 😆😆😆 - może i głowa nie boli ale brzuch, piersi i owszem. O mdłościach nie wspomnę, bo dopiero co na chwilę minęły.
No więc WITAJ PRZYGODO
P.S. Miałam wypić szampana ze starszą córką z okazji zdanej matury. Kilku osobom przywiozłam też z Węgier Tokaj. Sama też miałam spróbować.... Muszę poczekać z dobry rok 🙄

Komentarze
Prześlij komentarz